Sztućce – wypolerowany koszmar.
23 04 2009
Tysiące młodych Polaków udaje się na Wyspy Brytyjskie w poszukiwaniu lepszych zarobków. Zwykle udaje im się dostać pracę w przemyśle gastronomicznym bądź budowlanym. Magda spędziła w Irlandii pół roku. Pracowała w hotelowej restauracji i barze.
Do dziś po nocach śnią jej się sztućce, które musiała godzinami polerować przed każdym posiłkiem. Sztućce musiały być nieskazitelnie czyste – supervisor sprawdzał to osobiście przeglądając się w nożach. Miał obsesję na tym punkcie. Zaczynała od pracy na zmywaku. Wyposażenie restauracji i baru było imponujące i bardzo nowoczesne. Pierwsze dni spędziła „rozgryzając” urządzenia gastronomiczne– wymyślny ekspres do kawy, zmywarki (oddzielna na garnki i patelnie, talerze oraz sztućce), obieraczki, elektryczne ostrzałki do noży. Do dziś pamięta ogromne garnki gastronomiczne, które musieli myć ręcznie. Po miesiącu została kelnerką, do jej obowiązków należało przygotowanie sali – rozkładała nakrycia, sztućce i kieliszki, oczywiście obsługiwała też gości. Najgorsze były dzieci, które z milczącym przyzwoleniem rodziców rozrzucały jedzenie dookoła siebie, doprowadzając obsługę do białej gorączki. Magda sprawdziła się w pracy z hotelowymi gośćmi, została więc przeniesiona do pracy w barze. Odetchnęła z ulgą, że sztućce będzie polerował już ktoś inny. Szczerze niecierpiała tego zajęcia. Praca za barem była znacznie ciekawsza, a napiwki dodatkowo zasilały jej budżet. Sprzęt barmański okazał się łatwy do opanowania i szybko z kelnerki stała się barmanką. Po trzech miesiącach spędzonych za barem, pożegnała się z zieloną wyspą i wróciła do Polski. Dzięki zdobytemu doświadczeniu szybko znalazła pracę jako barmanka, a z odłożonych pieniędzy kupiła wymarzone auto. I tylko koszmar, w którym bezustannie poleruje sztućce nawiedza ją w nocy po dziś dzień.